2014_Day8

Day 8 (około 520km)

Z MyTracks:

Bargeme o świcie.
Miejsce było tak urokliwe, że wstałem o 6:00, żeby porobić trochę fotek

d08_01

d08_02

d08_03

d08_04

d08_05

d08_06

d08_07

d08_08

d08_09

d08_10

d08_11

d08_12

d08_13

d08_14

d08_15

d08_16

d08_17

d08_18

d08_19

d08_20

d08_21

d08_22

d08_23

d08_24

dn01

dn02

d08_25

dn03

dn27

dn04

I jeszcze trochę wnętrz ze śniadania

d08_26

d08_27

A to Anne, która to ogarnia – mega sympatyczna, mówi tylko po francusku ;(
Ale nagadaliśmy się, że ręce bolały …

d08_28

d08_29

d08_30

d08_31

dn05

dn06

dn07

Na dzisiaj było przewidziane trochę tras, po których jeździ historyczny rajd Monte carlo.

d08_32

d08_33

dn08

d08_34

d08_35

d08_36

d08_37

d08_38 d08_39 d08_40 dn09 dn10 dn11 d08_41

Wydawalo się, że to będzie fajne miejsce na chwilowy odpoczynek i było…

d08_42
Do momentu kiedy zalożyłem kask, w którym postanowiła zaparkować osa.
Nie jestem uczulony ale lepiej żądło było usunąć.
Szwajcarski scyzoryk to podstawa na takiej wyprawie.
Który facet ma pencete w kosmetyczce, a w scyzoryku była.
O osie pamiętałem cały dzień….

d08_42a dn13 dn14 dn15 dn12

Najdroższe paliwo na wyprawie …

dn16

d08_43 dn17

dn28 d08_44 d08_45 dn29

No i urodził się pomysł pohałasowania tłumikami BMW więc DB kilery zostały wymontowane

d08_45a

I już kolejny kanion w drodze do Włoch

d08_46 d08_47 d08_48 dn18 d08_49 d08_50 dn19 d08_51 dn20 d08_52

A tu tablica informacyjna z nazwą kanionu.

d08_53 dn21 dn22 dn23

W Valbergu coffee break

d08_54 d08_55 dn30

I jesteśmy na Isola 2000

d08_56 d08_57

A tu celowo zrzucony z zakrętu przeciętnie zapakowany samochód wakacyjny
daje do myślenia…

d08_58

I widok z dołu

dn31 dn24 dn32 d08_59 dn33 d08_60

I docieramy na przełęcz między Francją, a Włochami
Col de la Lombard 2350 m.n.p.m

d08_61

No i podejmujemy decyzję, że kierujemy się na najbliższą autostrade
i ogień w stronę Austrii, chcieliśmy dotrzec w okolice Bormio.
Mieliśmy ochotę na pizze – no ale pora nie ta…

dn34

Piknik na jakiejś pokrywie, bo na żadnym parkingu nie było sensownego miejsca

dn25

Za długo tymi autostradami nie pojechaliśmy, bo pojawiła się przygoda chyba numer 5.
Jadac jakieś 150km/h zobaczyłem cień na autostradzie i myślę-  Wojtek Tenere najechał na jakiś
pasek klinowy…no niestety, to nie był pasek tylko łańcuch Wojtka, nie wierzyłem jak zobaczyłem, że włącza swiatła awaryjne.
Na szczeście łańcuch wypadł z zębatek i jak wąż zwiedził 3 pasy autostrady i wylądował na poboczu.
Wojtek miał więcej szcześcia niż Piotrek pierwszego dnia, któremu łańcuch zablokował koło.
Silą rozpędu zatrzymaliśmy się w zatoczce awaryjnej.

Wojtek i jego łańcuch…

d08_62 dn35 dn26

No dobra Wojtek to dzwoń na assistance, no kurcze Seba nie zdążylem kupić assistance przed wyjazdem
Jeden z pierwszych punktów checklisty wyjazdowej : Kupić assistance…

A byla 19h w piątek we Włoszech.
No to "112" i już po 1,5h była laweta za 180E.
W międzyczasie pojawiła się obsługa autostrady i kierowca, który powiedział, że też jest motocyklistą włączyl koguty i na wstecznym i pojechał szukać łańcucha Wojtka. Jak go przywiózł – to pojawiła się nadzieja, że damy radę naprawić go – potrzebny tylko warsztat.
Co prawda Dario kompletnie nie wierzył, że uda się coś zrobić i coś miał kiepską minę…
Ale nadzieja umiera ostatnia

d08_63 d08_64

Pan bezzebny laweciarz powiedział, że zawiezie nas do swojego warsztatu. Co prawda on sie w ogóle nie zna na naprawach ale tam są wszelkie narzędzia – więc pojawiła się kolejna nadzieja.

d08_65 d08_66 dn36

Na terenie warsztatu był włoski bałagan, stare auta, kawałki motocykli. Mówie o jakaś stara rama, a Wojciech – może znajdę łańcuch …i w tej sekundzie wyciągnał zardzewiały łańcuch.

dn37 d08_67 d08_68

Okazało się, że łańcuch był tylko w kolorze rdzy, odrobinę szerszy niż miała tenera, trochę dłuższy ale w stanie całkiem do użytku.

d08_69

W międzyczasie okazało się, że szef laweciarza to jakiś słynny we Włoszech biker, który jeździ po Afryce w akcji "Nakarmić Afrykę" i w zeszłym roku został postrzelony w Afryce. Więc są gorsze rzeczy na wyprawach moto niż szlif, opona, brak sprzegła, niedzialające biegi, brak świateł czy urwany łańcuch.

d08_70 d08_71 d08_72

No to trzeba było zakasać rękawy i już po 2h łańcuch skrócony zakuty, wysmarowany – gotowy do drogi.

d08_73 d08_74 d08_75 d08_76 dn38 d08_77 d08_78

Co prawda była już 22-ga ale było tyle adrenaliny, że mimo burzy wokół postanowiliśmy pojechać dalej już krajowymi drogami w stronę Milanu.
Koło 1-szej znaleźliśmy hotel – dzięki Ci booking.com, a o 01:30 już po prysznicu szliśmy na piwo. Co prawda Dario odpuścił piwo – chyba za dużo wrażeń jak na pierwszą jego wyprawę moto, ale my we troje sporzyliśmy po dwa piwa i 02:00 byliśmy w łóżkach.

Nikt nie miał siły wymyśleć nazwy na spanie…

W filmowym skrócie:

Previous Day      Next Day